facebook
TEMATY

PIŁKA NOŻNA

Podczas gry nie potrzebowali słów, by idealnie się porozumieć. Znali na pamięć swoje miejsca – ulubione pozycje na boisku. Gra zawierała się w nich tak samo jak oni w niej. Żyła i wyrażała się nimi. Zbliżała bardziej niż niejedno przeżycie i niejedna rozmowa. Pozwalała z mety poznać, jaki jest kolo, co przypadkiem z nimi pyknął. Wytrenowany? Twardy? Miętki? (…) Gdyby istniała idealna moralność, byłaby nią dla nich ta wywiedziona z zasad gry, jakim wzajemnie hołdowali. Niestety, nie da się całe życie grać w piłkę. Niektórzy zostają piłkarzami i mogą… też nie za długo. Pozostali zaliczają niespełnione marzenie. Niezostanie piłkarzem to pierwsze niespełnione marzenie większości chłopców.

WYCHOWANIE ( OKIEM PLUSZAKA)

– A bałeś się Boga, jak mały byłeś? Straszyli cię, że nawet jak mama i tata nie widzą, to Bóg i tak widzi, tak że masz być jak pikulik; zero oglądania gołych babek i trzepaniny, bo do piekła! I to na wieki, ha, ha, ha… Ta zapyziała teologia zakazów, nakazów i strachu przed potępieniem zrobiła z nich prymitywnie religijnych niewolników. Niejeden i nerwicy się przez to nabawił. I z nas chcieli to samo zrobić. Wstyd i strach były ich główną bronią. Zastraszyć, zawstydzić! Byle zdławić w człowieku indywidualność!

NIEZROZUMIENIE

Wolałby zdradzić matce wszystko, co go trapi, ale nie potrafił nic z siebie wydusić. Gdyby się udało, rozsnułby przed nią opowieść o sportretowanej miłości i nienawiści, marzeniach i niespełnieniu, degeneracji, smutku, śmierci i o tym, jak bardzo kocha także i ją… lecz tak jak ona nie mógł się zdobyć ani na to, ani by chociaż ją przytulić. Zamknął za sobą drzwi, doznając bezlitosnej i obrzydliwej satysfakcji, że ma to za sobą. W dziewięciu susach zbiegł po dwudziestu siedmiu schodkach z pierwszego piętra, jak tysiące razy w życiu, i wypadł prosto w światła zielonych, białych, pomarańczowych i żółtych lamp ulicznych, budujących w blasku księżyca cienie rozpierzchłej się po mieście nocy. Czekała go tylko noc i miasto. Miasto i noc w wielogodzinnej chwili…

NUDA

Od pobudki do śniadania. Od śniadania do ubrania się. Od ubrania się do leniwego wertowania i tak przedawkowywanych książek. Od telewizora do komputera. Dryfował Jaśmin, na czym się dało do obiadu, byle do popołudnia. A popołudnie lipcowe, senne i upalne, jeszcze bardziej spowolniało czas (…)

Parę dni i czytanie zaczynało się dłużyć, komputer niecierpliwił, pomiędzy programami tv nawiedzała go nuda. Samotność i nuda, dwa najgorsze koszmary życia Jaśmina, wychodziły na powierzchnię, żywiły się sobą i przybierały coraz większe rozmiary.

SAMOTNOŚĆ

Całymi latami martwił się, że z wielu tak bardzo trapiących go spraw nie ma komu się zwierzyć. Za często czuł się samotny, nawet będąc z innymi. Jakby otaczały go widma. Wyłapywał ich cielesność i rozmowy, podejmujące nieobchodzące go codzienne, banalne sprawy, i milczał pogrążony w rozmyślaniach. Zawsze wolał być nie tam, gdzie ciało, lecz tam, gdzie marzenia. Od większości ludzi wolał zwykłe wyobrażenie dziewczyny, którą kiedyś pozna. Będzie wysoka i smukła, z pięknymi oczami, oddającymi ukryte w jej głębi wrażliwą szczerość i ciepło, którymi otuli go jak kokonem. Rozpozna ją po tych oczach. W samym środku tej smętnie rozpadającej się dłużyzny stworzą idealną niszę; własny świat zbudowany z miłości i troski nieznanych innym ludziom. Nadzieję, że ją pozna, rozwijał w fabularyzowane rozważania. Wierzył, że gdzieś niedaleko, za tym czy innym rogiem, oknem czy ścianą, oddycha, je, śpi… czeka na niego, rozmyśla i śni, a może nawet marzy o nim, podobnie jak on marzył?

WĄTPLIWOŚCI

(…) zaczynał się poważnie obawiać, że i znajomość z fumflami okazuje się przebiegać wedle znanego do bólu schematu. Ludzie, poznając się i odsłaniając szczerością, dowiadują się nawzajem o swych wadach. Zbliżając się, coraz chętniej wypominają sobie niedoskonałości. A im są bliżej, tym więcej mają do siebie zarzutów. Kłócą się nieraz o byle co, jak w rodzinie. Wyrzucając tak sobie rozmaite zastrzeżenia, wchodzą na drogę do zatracenia wszystkiego, co najlepsze między sobą stworzyli. Właśnie dlatego najbardziej ranimy najbliższych, a więc tych, na których nam niby najbardziej zależy. A wobec tego, czy jest sens kochać kogoś? By zranić go bardziej niż wroga, a potem utracić.

POSZUKIWANIA

(…) znali się wcześniej, kolegowali. W liceum poczuli do siebie nieznane znikąd indziej braterstwo. Zbliżyły ich wspólne myśli i odczucia. Inne niż te, które im do tej pory wmawiano, nieoczekiwanie wylęgłe w umysłach dojrzewających do obsługi nowych dorastających ciał. Z początku myśleli jak wbrew sobie. Każdy z osobna bałby się iść w te myśli. Razem dodawali sobie odwagi, jak partyzanci na terytorium wroga.

Szkoła, codzienne obowiązki, wszystko, czym powinni się zajmować i przejmować, powoli schodziło na dalszy plan, zasłaniany szczerymi rozmowami o niezdefiniowanym czymś, w czym intuicyjnie tropili prawdę. Fascynującą, czułą i łączącą ich ze sobą tak tkliwie, jak równocześnie oddalającą od większości rówieśników, rodziców, nauczycieli… i jak się zdawało, niewiele przydającą się w życiu, którego perspektywy kreślili ci wszyscy ośmielający mienić się ich autorytetami. W końcu mieli naprawdę dość takich samych czarno-biało-szablonowych dni w domu czy w szkole. Chcieli spróbować czegoś nowego, czegokolwiek, co uwolniłoby ich od życia podawanego jak przepis na ciasto.

MARZENIA

O ile życiową ambicją Jaśmina, podobnie jak Bursztyna, mogło być coś w rodzaju „stać się nieśmiertelnym i umrzeć”, o tyle Elias wierzył, że już jest nieśmiertelny. W jednym z równoległych wcieleń z pewnością został wybitnym naukowcem. Albo muzykiem… w dodatku sławnym… i wcale nie w popowo tandetny sposób, ale na wyżynach co najmniej Hendrixa albo Rachmaninowa. A najlepiej w stylu wyobrażonego sobie połączenia muzycznej wirtuozerii i sławy obydwu geniuszy. Jakże go nieraz uspokajały wyobrażenia tego rodzaju kosmicznych koincydencji. Jak bardzo mógł dzięki temu żyć życiem wewnętrznym, dającym nadzieję nieskończenie większą od tej czającej się za oknem, żałosnej tragifarsy.

PRZYJAŹŃ

Jedynie faceci potrafią tak świetnie bawić się ze sobą. Ile znaczy kobieca przyjaźń, ile o niej powiedziano, napisano? O męskiej przyjaźni głośno wszem i wobec. Istnieje niepisany męski kodeks: nie obgadujesz przyjaciół, nie podrywasz kobiety kumpla, kobiecie kumpla nigdy nie powiesz, o czym gadacie, nawet własnej dziewczynie tajemnic kumpla nie zdradzisz, jeśli o to poprosi… i tak dalej. Analogiczne zasady u kobiet są nie do pomyślenia.